Chłopcy maja lepiej
Jako dziewczynka nie tyle chciałam być chłopcem, co od wczesnego dzieciństwa podejrzewałam, że chłopcy maja "lepiej". Łatwiej.
Pierwszy chłopak w liceum, miłość od pierwszego wejrzenia. Konflikt w czwartej klasie, bo nie chciałam wychodzić za mąż od razu po maturze. On nie bardzo rozumiał, po co chcę studiować, no, ale niech będzie. On kocha i poczeka. Na drugim roku studiów nieplanowana ciąża - zawiódł Patentex. Reakcja chłopaka: "no i co zamierzasz z tym zrobić?" On mi chętnie sfinansuje zabieg, ale niech teraz ja zapłacę, a on mi zwróci za jakiś czas, bo właśnie szykuje się do ślubu (swojego), więc rozumiem, że są wydatki. Przerwałam ciążę w prywatnym gabinecie, w dobrych warunkach, za rozsądną cenę i bez stresu, że popełniłam przestępstwo, bo miałam to szczęście, że był dopiero 1985 rok.
Skończyłam studia z trzecią lokatą na roku, zaczęłam pracować w wyuczonym i wymarzonym zawodzie, za całkiem niezłe pieniądze. Drugi chłopak - pod koniec studiów. Druga połówka pomarańczy, z nikim się nie rozumiałam i nie czułam tak dobrze. Dziesięć lat wspaniałego związku, na dzieci nie nalegał, rozumiał, że nie jestem typem macierzyńskim, nie przeszkadzało mu to. Cztery lata temu ciąża. Nieplanowana - pękła prezerwatywa. Działo się to w Polsce roku 1999, więc o Postinorze czy innych morderczych preparatach nie było mowy. Reakcja chłopaka (raczej już mężczyzny): "Ja tak na 40% akceptuję, a na 60% nie, ale policz sobie czy tobie się to opłaca". Potem przestał odbierać telefony. Przerwałam ciążę też w prywatnym gabinecie, w dobrych warunkach, za 1600 zł i z uczuciem, że wreszcie wiem, jak to jest robić coś, za co się idzie do paki. Zabieg się nie udał dwa miesiące krwawień i innych atrakcji, zakończonych ponownym łyżeczkowaniem w szpitalu państwowym. Lekarz wpisał w kartę "Przyjęta z poronieniem w toku".
Teraz mam 38 lat, nadal pracuję w swoim wyuczonym i wymarzonym zawodzie, już nie za tak niezłe pieniądze, ale nie jest najgorzej. Kocham to, co robię, jestem dobra i doceniana. Od ponad dwóch lat spotykam się z chłopakiem, z którym znamy się od dawna. Jest dziesięć lat młodszy ode mnie, znajomi i rodzina rwą sobie włosy z głowy i dogadzają mi mrożącymi krew w żyłach przewidywaniami, jak to on już wkrótce mnie zostawi. Przyjaciółka, która jako jedyna zna całą moją historię, kręci głową, ze jestem niewyuczalna. Nie mam pretensji do moich byłych partnerów, nie straciłam serca do mężczyzn. Wierzę, że Marcin mnie kocha. Do trzech razy sztuka!
Wciąż myślę jednak od czasu do czasu, że chłopcy maja lepiej.
Agata