![]() |
W co czwartej poradni mammograficznej w Polsce należącej do krajowego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Piersi wykrycie nowotworu graniczy z cudem. Narodowy Fundusz Zdrowia podpisał bowiem umowy z placówkami, które mają niesprawny sprzęt lub niedouczonych lekarzy.
Skandal wyszedł na jaw po drugiej kontroli poradni mammograficznych przeprowadzonej przez Centralny Ośrodek Koordynujący Programu Wczesnego Wykrywania Raka Piersi. Wyniki pierwszej - z 2007 r. - były szokujące. Okazało się, że raka piersi może nie wykryć nawet jedna trzecia poradni opłacanych przez NFZ, a wszystko z powodu zepsutego sprzętu, niewyraźnych zdjęć rentgenowskich czy błędów lekarskich. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media urzędnicy zdecydowali się ujawnić, które poradnie źle pracują. Resort zdrowia sfinansował więc szkolenia dla lekarzy obsługujących program i zlecił kolejną kontrolę. Chociaż na poprawę programu ministerstwo wydało w ubiegłym roku ponad pół mln zł i dofinansowało wojewódzkie ośrodki koordynujące program (dostały od 160 do 200 tys. zł każdy), to okazało się, że wciąż co czwarta poradnia (z 300 skontrolowanych) nie radzi sobie z badaniami raka piersi. Niestety urzędnicy nie chcą ujawnić, gdzie kontrole wypadły najgorzej.
- Wyniki najpierw przekażemy do Ministerstwa Zdrowia. Ale w przyszłym tygodniu opublikujemy informacje o wszystkich ośrodkach na naszej stronie internetowej - zapewnia dr Jerzy Giermek, szef Centralnego Ośrodka.